FAST DEV 24
Analizy stron · na telefonie

Co widzi odwiedzający w pierwszych dziesięciu sekundach

Otwieramy prawdziwe strony małych firm na telefonie i pokazujemy, na co trafia odwiedzający, zanim znajdzie numer telefonu: ściany zgody na pliki cookie, pierwsze ekrany z samym logo, przyciski, które nigdy się nie pojawiają. Każda analiza kończy się trzema konkretnymi zmianami. Żadna firma nie jest wymieniona z nazwy; strony są publiczne, a fakty to to, co widać na własnym telefonie.

#1 · Burgerownia w Tulsie

Na co trafia odwiedzający w pierwszych dziesięciu sekundach

  1. Baner zgody na pliki cookie zasłania cały pierwszy ekran. Wymienia 1072 partnerów.
  2. Baner zamknięty. Pierwszy ekran: logo, zdjęcie, nazwa. Bez telefonu, bez godzin otwarcia, bez adresu.
  3. Przycisk zamówienia pojawia się dopiero po przewinięciu. Godzin otwarcia i adresu wciąż nigdzie nie ma.
  4. Niżej: opis misji i formularz darowizn. Adres jest jeszcze niżej.

Co byśmy zmienili

  1. Telefon, godziny otwarcia i adres na pierwszym ekranie — wszystko klikalne
  2. Jeden duży przycisk zamówienia nad zdjęciem, a nie pod nim
  3. Wąski pasek zgody na dole, a nie ściana tekstu

Nazwa firmy nie jest podawana. Strona jest publiczna; fakty to to, co widać na własnym telefonie.

#2 · Bar z tacos i mezcalem w Tulsie

Na co trafia odwiedzający w pierwszych dziesięciu sekundach

  1. Cały pierwszy ekran to jedno logo. Bez adresu, bez godzin otwarcia, bez przycisku menu.
  2. Następny ekran: zdjęcie i „Nasza filozofia”. Wciąż nie da się znaleźć lokalu ani do niego zadzwonić.
  3. Trzy ekrany tekstu o filozofii i zespole. Ani jednego klikalnego linku do telefonu na całej stronie.

Co byśmy zmienili

  1. Adres, godziny otwarcia i dwa przyciski na pierwszym ekranie: „Menu” i „Zadzwoń”
  2. Numer telefonu, który wybiera się po dotknięciu
  3. Tekst skrócony do jednej trzeciej; menu nad filozofią

Nazwa firmy nie jest podawana. Strona jest publiczna; fakty to to, co widać na własnym telefonie.

#3 · Firma budowlana w Tulsie

Na co trafia odwiedzający w pierwszych dziesięciu sekundach

  1. Pierwszy ekran: logo i zdjęcie. Bez numeru telefonu, bez przycisku „poproś o wycenę”.
  2. Dalej: opis wartości. Bezpieczeństwo, uczciwość, praca zespołowa. Wciąż ani słowa o tym, do jakich prac można ich zatrudnić.
  3. Stopka: adres, cztery ikony mediów społecznościowych. Przeszukaliśmy kod strony: numeru telefonu nie ma nigdzie na stronie głównej.

Co byśmy zmienili

  1. Numer telefonu i przycisk „Poproś o wycenę” na pierwszym ekranie
  2. Jedno zdanie u góry: co firma buduje i dla kogo
  3. Ukończone realizacje ze zdjęciami przed opisem wartości

Nazwa firmy nie jest podawana. Strona jest publiczna; fakty to to, co widać na własnym telefonie.

#4 · Restauracja koreańska w Calgary

Na co trafia odwiedzający w pierwszych dziesięciu sekundach

  1. Pierwszy ekran: baner „zbudowano na Wix, stwórz swoją”, ikona Instagrama, małe logo. Bez adresu, bez godzin otwarcia, bez telefonu.
  2. Menu to jeden obrazek. Na telefonie nazwy dań są mniejsze niż ten podpis: żeby odczytać cenę, trzeba powiększać i przesuwać.
  3. Kontakt: formularz z imieniem, adresem e-mail i wiadomością. Żeby zarezerwować stolik, trzeba napisać wiadomość i czekać.
  4. Na samym dole: numer telefonu zwykłym tekstem. Sprawdziliśmy kod: po dotknięciu nie wybiera się.

Co byśmy zmienili

  1. Adres, godziny otwarcia i przycisk połączenia na pierwszym ekranie
  2. Menu jako tekst, czytelny na telefonie, z cenami
  3. Własna domena i bez baneru „stwórz swoją” nad nazwą lokalu

Nazwa firmy nie jest podawana. Strona jest publiczna; fakty to to, co widać na własnym telefonie.

Pierwszy ekran strony na telefonie
Pierwszy ekran na telefonie. Wideo wkrótce.

#5 · Salon fryzjerski w Springfield

Na co trafia odwiedzający w pierwszych dziesięciu sekundach

  1. Otwiera się w układzie komputerowym, pomniejszonym 2,5 raza, żeby zmieścić się na telefonie. Cała strona to jeden ekran. Menu jest mniejsze niż ten podpis.
  2. Telefon, e-mail i adres stoją pod zdjęciem drobnym drukiem. Dotknięcie numeru: nic się nie dzieje. To zwykły tekst, nie link.
  3. Lewa kolumna: sześć logotypów marek kosmetyków do włosów, każde większe niż cokolwiek, co salon mówi o sobie. Przycisku „Umów się” nie ma nigdzie.

Co byśmy zmienili

  1. Układ mobilny: czytelny tekst, bez powiększania palcami
  2. Numer telefonu, który wybiera się po dotknięciu, adres, który otwiera mapę
  3. Jeden przycisk „Umów się” na pierwszym ekranie; logotypy marek poniżej opowieści o samym salonie

Nazwa firmy nie jest podawana. Strona jest publiczna; fakty to to, co widać na własnym telefonie.

Pierwszy ekran strony na telefonie
Pierwszy ekran na telefonie. Wideo wkrótce.

#6 · Browar rzemieślniczy w Calgary

Na co trafia odwiedzający w pierwszych dziesięciu sekundach

  1. Dwa pytania przed wszystkim innym: czy jesteś pełnoletni i „czy lubisz piwo?” z formularzem na e-mail. Bez adresu, bez godzin otwarcia.
  2. Okienko zamknięte. Cały pierwszy ekran to bramka wiekowa: TAK albo NIE. Dotknięcie NIE odsyła do Google.
  3. Za bramką: zdjęcie sali i dwa przyciski, „Menu” i „Zamów”. Adres, godziny otwarcia i telefon są na samym dole.
  4. Dół strony: numer telefonu zwykłym tekstem, nie linkiem. Sprawdziliśmy kod: po dotknięciu nie wybiera się.

Co byśmy zmienili

  1. Adres, godziny otwarcia i numer do połączenia jednym dotknięciem od razu na pierwszym ekranie
  2. Jedno pytanie naraz: najpierw sama bramka wiekowa, newsletter później
  3. Godziny otwarcia sali obok przycisku „Zamów”, a nie na dole

Nazwa firmy nie jest podawana. Strona jest publiczna; fakty to to, co widać na własnym telefonie.

Pierwszy ekran strony na telefonie
Pierwszy ekran na telefonie. Wideo wkrótce.

#7 · Salon urody w Calgary

Na co trafia odwiedzający w pierwszych dziesięciu sekundach

  1. Pierwszy ekran: pasek z rabatem, logo, jeden przycisk „Umów się”. Bez adresu, bez godzin otwarcia, bez telefonu. Co i gdzie — dopiero niżej.
  2. Potem dwa długie, wyśrodkowane akapity o „podróży” i „niezrównanych doznaniach”: dwadzieścia linijek przed pierwszym zdjęciem i ani jednej ceny w zasięgu wzroku.
  3. Trzy ekrany niżej: „Zadzwoń lub napisz” i numer zwykłym tekstem. Sprawdziliśmy kod: to nie link. Nie wybiera się.

Co byśmy zmienili

  1. Adres, godziny otwarcia i numer do połączenia jednym dotknięciem na pierwszym ekranie, obok przycisku „Umów się”
  2. Opowieść skrócona do trzech linijek; zdjęcia i ceny na górze
  3. Numer telefonu, który się wybiera, i godziny otwarcia, po które nie trzeba przewijać trzech ekranów

Nazwa firmy nie jest podawana. Strona jest publiczna; fakty to to, co widać na własnym telefonie.

Pierwszy ekran strony na telefonie
Pierwszy ekran na telefonie. Wideo wkrótce.

#8 · Wytwórnia cydru w Oklahoma City

Na co trafia odwiedzający w pierwszych dziesięciu sekundach

  1. Pierwszy ekran: logo, napis „Wybierz stronę” pozostały po szablonie, znów logo, bramka wiekowa i baner cookie. Bez adresu, bez godzin otwarcia.
  2. Za bramką: logo po raz trzeci, nagłówek i ściana tekstu o cydrze bez glutenu. Na tym ekranie nie ma czego dotknąć.
  3. Godziny otwarcia, adres i telefon są na samym końcu, siedem ekranów niżej. Numer to zwykły tekst: po dotknięciu nie wybiera się.

Co byśmy zmienili

  1. Adres, godziny otwarcia i numer do połączenia jednym dotknięciem na pierwszym ekranie, tuż pod bramką wiekową
  2. Jedno logo zamiast trzech; usunięty napis „Wybierz stronę” pozostały po szablonie
  3. Przycisk „Odwiedź nas” z mapą i godzinami zamiast siedmiu ekranów przewijania

Nazwa firmy nie jest podawana. Strona jest publiczna; fakty to to, co widać na własnym telefonie.

Pierwszy ekran strony na telefonie
Pierwszy ekran na telefonie. Wideo wkrótce.

#9 · Kawiarnia w Sydney

Na co trafia odwiedzający w pierwszych dziesięciu sekundach

  1. Pierwszy ekran: nazwa dwa razy, linijka „Witamy w”, pasek zapisu na newsletter. Bez adresu, bez godzin otwarcia, bez telefonu. Nic nie mówi, gdzie ani kiedy.
  2. „Zamów telefonicznie” — pisze strona. Numeru telefonu tu nie ma. Przycisk prowadzi do osobnej strony kontaktu.
  3. Trzy ekrany niżej: wreszcie adres, godziny otwarcia i numer telefonu. Numer to zwykły tekst: po dotknięciu nie wybiera się.

Co byśmy zmienili

  1. Adres, godziny otwarcia i numer do połączenia jednym dotknięciem na pierwszym ekranie
  2. Jedna nazwa u góry, nie dwie, i bez paska newslettera
  3. Numer telefonu tuż obok „zamów telefonicznie”, jako link, który wybiera numer

Nazwa firmy nie jest podawana. Strona jest publiczna; fakty to to, co widać na własnym telefonie.

Pierwszy ekran strony na telefonie
Pierwszy ekran na telefonie. Wideo wkrótce.

#10 · Hala gastronomiczna w Oklahoma City

Na co trafia odwiedzający w pierwszych dziesięciu sekundach

  1. Pierwszy ekran: zdjęcie, „Jedz, pij, powtórz”, dwa przyciski zamówienia. Bez adresu, bez godzin otwarcia, bez telefonu.
  2. Godziny otwarcia? Na stronie głównej w ogóle ich nie ma. Za przyciskiem menu „Adres & godziny” to osobna strona.
  3. Cztery ekrany niżej, stopka: adres i telefon zwykłym tekstem. Sprawdziliśmy kod: numer nie jest linkiem. Nie wybiera się.

Co byśmy zmienili

  1. Adres, godziny otwarcia i numer do połączenia jednym dotknięciem na pierwszym ekranie
  2. Godziny otwarcia na samej stronie głównej, a nie na osobnej stronie za menu
  3. Numer telefonu, który się wybiera, i link do mapy, który otwiera nawigację

Nazwa firmy nie jest podawana. Strona jest publiczna; fakty to to, co widać na własnym telefonie.

Pierwszy ekran strony na telefonie
Pierwszy ekran na telefonie. Wideo wkrótce.

#11 · Kawiarnia w Manchesterze

Na co trafia odwiedzający w pierwszych dziesięciu sekundach

  1. Pierwszy ekran: logo, „zrelaksuj się, zjedz, ciesz się”, przycisk menu. Bez adresu, bez godzin otwarcia, bez telefonu. Strona waży 21 MB.
  2. Cztery akapity o spokoju i wygodzie, potem obrazek z napisem „Kliknij tutaj, aby odkryć nasze menu”. Wciąż bez godzin otwarcia, bez adresu.
  3. Dół strony: zamówienia przez Just Eat albo Deliveroo, adres drobnym drukiem. Sprawdziliśmy kod: numeru telefonu nie ma nigdzie na stronie.

Co byśmy zmienili

  1. Adres, godziny otwarcia i numer do połączenia jednym dotknięciem na pierwszym ekranie
  2. Menu jako tekst na stronie, a nie obrazek za kliknięciem
  3. Własny przycisk zamówienia lub rezerwacji przed aplikacjami dostawczymi

Nazwa firmy nie jest podawana. Strona jest publiczna; fakty to to, co widać na własnym telefonie.

Pięć rzeczy, których szukamy

Odwiedzający z telefonu daje stronie około dziesięciu sekund. W tym czasie zwykle próbuje zrobić jedną z trzech rzeczy: zadzwonić, znaleźć lokal albo sprawdzić, ile to kosztuje. Dlatego sprawdzenia są proste i takie same dla każdej strony.

Numer telefonu na pierwszym ekranie

Nie w stopce, nie za menu. Jeśli ktoś musi przewijać, żeby dowiedzieć się, jak zadzwonić, część osób tego nie zrobi.

Numer, który wybiera się po dotknięciu

Cyfr wpisanych zwykłym tekstem nie da się dotknąć. Prawidłowy link telefoniczny otwiera wybieranie numeru jednym dotknięciem; sprawdzamy to w kodzie.

Godziny otwarcia i adres przed opowieścią

Opis misji może poczekać. To, czy lokal jest teraz otwarty i gdzie się znajduje — nie może.

Jeden wyraźny przycisk

Zamów, umów się, zadzwoń: jedno działanie, wystarczająco duże pod kciuk, widoczne bez przewijania. Trzy równie ważne przyciski to żaden.

Nic nie zasłania pierwszego ekranu

Baner zgody albo okienko newslettera zasłaniające cały ekran odsyła odwiedzającego, zanim cokolwiek zobaczył.

Jak powstaje analiza

Nie ma tu opinii o guście. Każdy punkt można sprawdzić na własnym telefonie w dziesięć sekund.

Prawdziwe okno wielkości telefonu

Strona jest otwierana w oknie 390 na 844 piksele — rozmiar typowego telefonu — z sygnaturą przeglądarki mobilnej i ładuje się w całości, zanim zacznie się nagranie.

Nagranie jest dowodem

Na wideo widać stronę taką, jaka załadowała się tego dnia: bez retuszu, bez aranżowanych ekranów. Pierwszy ekran jest też zachowany jako nieruchomy obraz.

Kod czytamy, nie zgadujemy

Kiedy mówimy, że nie ma klikalnego linku do telefonu, szukaliśmy go w kodzie strony. Kiedy mówimy, że baner wymienia 1072 partnerów, odczytaliśmy tę liczbę z baneru.

Firma pozostaje bez nazwy

Chodzi o schemat, nie o właściciela. Jeśli analiza dotyczy Twojej strony i chcesz, żeby zniknęła, wystarczy jeden e-mail.

Chcesz sprawdzić tak samo swoją stronę?

Wystarczy przesłać adres. Jeśli potrzebna jest drobna poprawka, to dwie godziny w stałej cenie, na linku podglądowym, a płatność następuje po obejrzeniu działającej strony. Jeśli potrzebna jest nowa strona, jest online w 24 godziny na tych samych zasadach. W obu przypadkach cenę słyszysz, zanim cokolwiek się zacznie.