Przycisk zapisu — wszędzie
„Umów się” jest w nagłówku i jeszcze raz jako pasek u dołu każdego ekranu telefonu, więc nigdy nie jest dalej niż kciuk. Otwiera system, z którego salon już korzysta — na przykład Booksy — albo wybiera numer telefonu, jeśli tak przyjmujesz zapisy. Nie trzeba niczego zmieniać.
Podstrona dla każdego fryzjera
Ludzie wracają do człowieka, nie do witryny. Każdy fotel ma zdjęcie, zdanie o tym, w czym ta osoba jest najlepsza — cieniowanie, korekta koloru, włosy kręcone, dzieci — i link, który umawia właśnie do niej.
Ceny przed telefonem
Zwykły cennik usług z kwotami, bo odwiedzający, który nie znajduje ceny, zwykle po prostu wychodzi. Tam, gdzie cena naprawdę zależy od długości, gęstości albo od tego, kto strzyże, piszemy „od” i mówimy, co ją zmienia — żeby nikt nie był zaskoczony przy kasie.
Twoje prace, a nie zdjęcia z banku
Galeria własnych zdjęć — tych, które już są w telefonie albo na Instagramie. Kadrujemy je pod pionowy ekran, grupujemy według rodzaju pracy i kompresujemy, żeby strona ładowała się także na sieci komórkowej.
Godziny, wizyty bez zapisu i parking
Czy dziś otwarte i czy można wejść bez zapisu — odpowiedź jest u góry, a nie zakopana na podstronie kontaktu. Adres otwiera Mapy jednym dotknięciem, numer telefonu wybiera się po kliknięciu, a gdy z parkowaniem jest krucho, piszemy, gdzie stanąć.
Zasady na piśmie
Nieobecność klienta to pusty fotel przez godzinę. Termin odwołania wizyty, zasada zaliczki, zasada spóźnień, czy strzyżesz dzieci i jakie formy płatności są przyjmowane — wszystko trafia na stronę, ustalone przed wizytą, a nie wykłócane po niej.
Jak to wygląda w praktyce
Taką stronę salonu składamy w jeden dzień: grafik, podstrona dla każdej osoby i jeden przycisk zapisu — bo strona salonu odpowiada na pytanie „kto dziś pracuje i kiedy mogę wpaść?”. Przykład podobnej strony pokażemy na życzenie — wystarczy napisać.
Sprawdź swoją stronę