Finansowanie wyjaśnione przed telefonem
Większość osób opuszcza stronę gabinetu, bo nie może ustalić, czy leczysz na NFZ, w ramach pakietów prywatnych czy tylko odpłatnie. Wypisujemy to zwykłymi słowami, jasno mówimy, co trzeba jeszcze potwierdzić, a osobom bez ubezpieczenia dajemy zdanie do przeczytania zamiast ślepego zaułka.
Ścieżka nagłego przypadku na samej górze
Pęknięty ząb o 19:00 nie przewija strony. Pierwsza rzecz na stronie mówi osobie z bólem, co zrobić teraz: co liczy się jako nagły przypadek, kiedy może zostać przyjęta i dokąd jechać, jeśli to sprawa dla szpitala.
Pierwsza wizyta opisana krok po kroku
Strach bierze się z niewiedzy, co dzieje się na fotelu. Opisujemy wizytę po kolei — od dokumentów przez badanie po plan leczenia — tak, by zdenerwowany pacjent mógł wyobrazić sobie całą wizytę, zanim ją umówi.
Koszty na piśmie, a nie w ukryciu
Ceny u dentysty przerażają, bo pojawiają się jako niespodzianka w recepcji. Strona mówi, jak działa kosztorys, czy konsultacja jest bezpłatna i że kwota trafia na piśmie przed rozpoczęciem leczenia.
Zapisy, które ostrożnie traktują dane osobowe
Pacjent wpisujący objaw do formularza dzieli się czymś osobistym. Formularz jest krótki, pyta tylko o to, czego recepcja naprawdę potrzebuje, i mówi wprost, kto go czyta i co dzieje się dalej.
Lokalizacje, godziny i dojazd
Pacjenci wybierają dentystę po odległości i po tym, czy da się zaparkować. Każdy gabinet ma własne godziny, adres, uwagę o parkowaniu i link do mapy, żeby nikt nie zgadywał, w które drzwi wejść.
Jak to wygląda w praktyce
Taką stronę gabinetu składamy w jeden dzień: strona główna, usługi, nowi pacjenci, zespół, dwie lokalizacje i zapisy. Przykład podobnej strony pokażemy na życzenie — wystarczy napisać.
Sprawdź swoją stronę